Duzi chłopcy (i jedna duża dziewczynka).

Ta zgraja wariatów jest tak wdzięcznym obiektem do fotografowania, że nie pojechać do Darłowa byłoby dużym błędem. Błędu nie popełniłem i w Darłowie się pojawiłem (rym częstochowski zamierzony). Fajnie było rozpoznawać twarze, które pamięta się ze zdjęć z zeszłego roku, ale jeszcze ciekawiej było wyłapywać nowych oryginałów. Przyznaję bez bicia – czułem się , jak mały chłopiec w sklepie z zabawkami i odniosłem wrażenie, że nie byłem w tym odczuciu odosobniony, a nawet, że było ono powszechne. [czerwiec 2009]

7

7

Dodaj komentarz