Jedzie człowiek do stolycy, opstrykać defiladę z okazji święta wojska polskiego. Wraca potem do domu i ze smutkiem stwierdza, że na kilkaset strzelonych kadrów, właściwie nic nie nadaje się do tego, aby poskładać sensowny fotoreportaż. A coś trzeba przecież wrzucić na forum. Ale że potrzeba jest matką wynalazków, to wynalazłem reportaż jajeczny (czyli kilka przypadkowych kadrów, połączonych śmiesznym – przynajmniej w założeniu – komentarzem) – poniżej próbka. [15 sierpnia 2008]
Jeśli ktoś myśli, że taka defilada w święto wojaka to tylko zabawa i lśniący lakier na czołgach – to się myli. To również trud i wysiłek anonimowych często bohaterów. Oto ich krótka historia.
Po pierwsze, od rana leje tak, że Boże zmiłuj.
Kompania honorowa, owszem – spocznij, ale już wyrównaj ….
Koleżanki i koledzy nie rozumieją, że niższy wzrost to i krótszy krok.
Szefowie, jak zwykle, nalegają na błyskotliwy komentarz przed kamerą.
A ta cholerna słuchawka ciągle wypada !




